Kawa, moja wspaniała kawa.


Od razu proponuję zrobić sobie ulubioną kawę i dopiero wtedy zasiąść do czytania. Kawę zacznie pić w tym czasie prawdopodobnie kilka milionów ludzi, niesamowite prawda? Pod koniec XX wieku liczyła się ropa naftowa i ona „moja wspaniała kawa, nikt zabierać jej nie ma mi prawa”, jak śpiewał jeden ze szczecińskich raperów 😉 Kawa była bowiem drugim najczęściej eksportowanym surowcem świata.

Ale przejdźmy do rzeczy. Z czym kojarzy się Wam kawa? Chyba większości z faktem, iż stawia nas na nogi, pobudza, rozjaśnia umysł. I tak zapewne u większości jest, ale na pewno nie u wszystkich. Jak to jest, że są tacy którzy przechodzą obok niej obojętnie? Dziś właśnie o tym będzie mowa – jak to naprawdę jest z tą kawą.  Kawowe mity krążą i sprawiają, że obecnie, kawa to bardzo ciekawa sprawa. Czy kawa jest rzeczywiście taką złodziejką jak o niej podświadomie myślimy? Bo czy nie jest tak, że pijąc kawę mamy w tyle głowy wizję wykradania z naszego organizmu magnezu, wapnia i cennych witamin, a wizję tę pogarsza myśl o odwodnieniu i zwiększaniu ryzyka nadciśnienia?
Postaramy się aby po prostu, w kilku podpunktach odpowiedzieć na te zagadnienia.

Magnez.
To chyba najpopularniejszy mit, że ów drogocenny pierwiastek, jest po prostu „wypłukiwany” z naszego organizmu. Okazuję się jednak, że jest wręcz przeciwnie,  a kawa dodatkowo jest źródłem tego pierwiastka. Porządne espresso zawiera 48mg magnezu. To oczywiście nie dzienne zapotrzebowanie, ale zawsze coś w dobie jałowej diety. Daje do myślenia, prawda?

Wapń.
I tu nie zaskoczymy. Gdy pijemy kawę, nie siadamy w parze z osteoporozą i nie rozpoczynamy negocjacji o stan naszych kości. Badania obaliły ten mit.

Żelazo i witaminy.
W kawie zawarte są, polifenole, które mogą wiązać żelazo niehemowane i hamować jego wchłanianie. Podobnie dzieje się z upośledzeniem wchłaniania witamin z grupy B i witaminy A. I tu oczywiście dochodzimy do pewnej refleksji. Skoro tak rzeczywiście jest, wystarczy że zaprzestaniemy spożywania kawy wraz z posiłkami lub zaraz przed lub po nich.

Reakcja na kawę.
Okazuje się, że mamy ją zapisaną w genach! Dlatego są wśród nas takie osoby, na które kawa nie działa oraz takie które nie mogą zasnąć po spożyciu jej bardzo małej ilości. Pewnie ciekawi Was jak to jest u Was? Cała sprawa ma związek z enzymem CYP1A2. Sprawy genetyczne to temat skomplikowany, dlatego my na pewno nie będziemy wchodzić w szczegóły sprawy. Ale ponieważ sporo kaw przed nami, dlaczego o tym nie poczytać. Może się okazać, że kawa wcale nie jest dla nas.

Odwodnienie organizmu.
Jeśli są wśród Was osoby, które piją kawę od dawna i regularnie, mamy dobrą wiadomość – kawa Was nie odwadnia. Jak to wytłumaczyć? Kawa, a raczej kofeina, przez pierwszych kilka dni jej picia rzeczywiście zwiększa wydalanie wody z organizmu. Jeśli zatem pijecie kawę od kilku lat, zdecydowanie okres odwadniania macie już za sobą. Zastanowić się powinny osoby sporadycznie sięgające po kawę. Jednak i tu jest rada – po filiżance kawy, łyczek wody jest wskazany 😉

Filiżanka kawy, to…
Aromat…odprężenie… i oczywiście kofeina, ale nie tylko. Czy wiedzieliście, że kawa to źródło antyoksydantów (kwasu chlorogenowego i kwasu kawowego i wielu innych)! Niesamowite prawda!? Oczywiście nie zamieniajmy sałatki z zielonych warzyw na filiżankę małej czarnej, ale badania dowodzą, że i kawie krążą te jakże cenne, roślinne składki. Czyżby i kawa dawała młodość?

Serce.
Najnowsze badania, biorące pod uwagę dużo większe spektrum problemu, dowodzą, że…niestety i tu kawa jest zwolniona z winy. Temat ten jest jednak bardzo obszerny i znowu do uzupełnienia przez ciekawskich.

Przeciwko kawie.
Żeby nie było że tak wybielamy ten napój, napiszemy także i o tych ciemnych stronach kawy.

Po pierwsze, wypicie kawy powoduje faktyczny wyrzut kortyzolu i o ile u osób zdrowych nie stanowi to problemu, to u tych zestresowanych niestety pogorszy sprawę.

Po drugie, przeciwwskazaniem do picia kawy jest tzw. nieszczelne jelito. A zatem jeśli wiemy, że problem nas dotyczy i chcemy zadbać o jelita albo jesteśmy w trakcie terapii, kawę powinniśmy niestety odstawić.

I po trzecie, pozostaje jeszcze kwestia ciężarnych i karmiących kobiet. Tu obecnie też wiele się pozmieniało i generalnie widzimy dwa obozy – zwolenników i przeciwników. Napiszemy jedynie tyle, że jesteśmy w tym obozie, który sugeruje ograniczenie spożycia kawy w tym czasie. Wiemy bowiem, że kofeina przedostaje się za sprawą łożyska i potem mleka matki do krwioobiegu dziecka. A dziecko to przecież zupełnie nowy człowiek, na którego kawa może działać lub też nie. Jedna kwestia jest obecnie prawie, że pewna. Jeśli kobieta podczas ciąży piła duże ilości kawy, nie powinna zupełnie odstawiać jej w okresie karmienia piersią, dzidzia jest bowiem do niej przyzwyczajona.

No i to by było na tyle. Mamy nadzieję, że kawowy temat zaciekawił i zmusił do refleksji. Czyż nie będzie się teraz piło kawy z jeszcze większą przyjemnością? 🙂

(źródła: „Mity medyczne które mogą zabić” Katarzyna Świątkowska oraz PubMed)