Wesoła para – witamina C i odporność


Prawda jest taka, że na odporność pracujemy cały rok. Tak przynajmniej być powinno. A w większości przypadków przypominamy sobie o niej gdy pojawiają się pierwsze symptomy infekcji. Tak to już trochę się utarło, że zwalczamy choroby a nie przyczyny 😉 Ale nie o całym układzie immunologicznym dziś będzie, bo to przecież temat rzeka. Dziś będzie o witaminie C, która wydaje się być witaminą numer jeden w walce z wszelkimi infekcjami.

Zacznijmy zatem od początku, czym jest witamina C.
Definicja mówi, że jest witaminą rozpuszczalną w wodzie, ma formę nietrwałą, która jest jednocześnie wrażliwa na działanie tlenu, światła i wysokich temperatur. Biorąc to wszystko pod uwagę, już wiemy dlaczego w życiu codziennym nie dostarczamy do organizmu odpowiedniej jej ilości (mówimy o niezbędnym zapotrzebowaniu). No dobrze, ale za co tak naprawdę odpowiada ta witamina? Już spieszymy z odpowiedzią. Za syntezę kolagenu, a to właśnie z niego zbudowane są nasze ścięgna, więzadła, kości i naczynia krwionośne. W „idealnym stężeniu” przejawia niezwykle pożądane właściwości: antybiotykowe, antywirusowe i przeciwgorączkowe. Tym sposobem już wiemy, że witamina C i odporność to idealna para. Powyższe informacje powinny dać do zrozumienia jeszcze więcej! Po pierwsze, bez witaminy C nasz organizm po prostu będzie chorował i nie chodzi nam tylko o jesienne infekcje. Po drugie, bardzo często myślimy, że dostarczamy tą witaminę do organizmu w pożywieniu, jednak obróbka termiczna bardzo uszczupla jej zasoby w zjadanych porcjach.

Jak dawkować
O ile wiosną i latem jest szansa, że dostarczamy jej całkiem sporo, to jesienią i zimą możemy mieć z tym niemałe problemy. Najważniejsze w dawkowaniu witaminy C jest przyjmowanie jej regularnie, odpowiednio długo i w odpowiednich ilościach. Zalecane dawki to około 500-1500 miligramów dziennie. Wysycony witaminą C organizm rzadziej będzie chorował, a jeśli jednak jakaś choroba nas dopadnie, lepiej poradzi sobie z jej zwalczeniem. Będziemy chorować krócej i z mniejszą intensywnością.
Przedawkowanie?
Tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przedawkować witaminy C. Nasze jelita dadzą nam znać, że organizm jest nią wysycony.  Wysycenie jest jednoznaczne z pojawieniem się biegunki lub łagodniejszych, jelitowych doznań. Jej zaobserwowanie wskazuje dawkę. Nasze jelita uspokoimy po prostu obniżeniem podaży tej witaminy. Pamiętajmy, że w okresie infekcji potrzebujemy więcej witaminy C, bo walczymy z chorobą. Kiedy wyzdrowiejemy, wysoki poziom nasycenia automatycznie się obniży. W dawkowaniu, główną rolę pełni zatem obserwacja naszego organizmu. Nawiązując do powyższego, osoby z problemami żołądkowymi czy jelitowymi powinni stosować witaminę C w formie buforowanej jest ona łagodniejsza.

Źródła witaminy C
Syntetyczna witamina C nie jest taka zła J lepiej spożywać taką niż żadną. Najlepszą jednak jaką możemy spożywać jest naturalna witamina C, którą otrzymujemy z acreoli lub z owoców dzikiej róży. Idealne źródła to także aronia i czarna porzeczka. Złoty środek? W pierwszej kolejności źródła naturalne, a w okresie chorobowym wspomagamy się lub w trakcie infekcji wspomagamy się odpowiednimi suplementami.
A teraz kawa na ławę, czyli w jakie produkty warto wzbogacić dietę:
czarna porzeczka – 183mg
natka pietruszki – 178mg
czerwona papryka – 144mg
brukselka – 94mg
kalafior – 69mg
szpinak – 68mg
truskawka – 66mg
czerwona kapusta – 54mg
cytryna – 50mg
pomarańcze – 49mg
grejpfrut – 40mg
pomidory – 23mg
Nie zastanawiając się zatem, należy dopisać te produkty do listy zakupów.

Co jeśli już jesteśmy chorzy?
Najlepsza jest najprostsza mikstura, tzw. „domowy Sprite”. W jednej szklance wody, rozpuszczamy jedną łyżeczkę kwasu L-askorbinowego i jedną lub dwie łyżeczki miodu (może też być ksylitol). Woda nie może być gorąca, gdyż witamina C szybko się utleni. Do mieszania natomiast używamy najlepiej łyżki drewnianej – unikamy wówczas reakcji metali z kwasami. Taki napój pijemy codziennie, do ustania objawów choroby. Takich szklanek możemy wypić nawet 2-5 dziennie. Dobrze jeśli po ustaniu objawów chorobowych, kontynuujemy picie roztworu przez około 3-5 dni, a następnie przechodzimy do „zwykłej” suplementacji.
Do mikstury, wg uznania można dodawać jeszcze kurkumy, cynamonu, imbiru, czosnku, a zamiast wody stosować np. herbatkę z szałwii (oczywiście ostudzoną). W trakcie infekcji nie zapominamy także o probiotykach i innych witaminach, ale to już temat na kolejny artykuł!

Podsumowując.
Można by jeszcze pisać o witaminie C, można by wymyślać kolejne przepisy na mikstury zdrowia, ale wychodzimy z założenia, że krótki tekst to dobry tekst. Ważne żeby zastosować opisaną tu wiedzę w praktyce. Jak już to opanujemy, możemy sięgąć po kolejne informacje i inspiracje.

Życzymy dużo zdrowia tej jesieni!!!

Źródła: Saul A. W., Wylecz się sam, 2016 oraz Ajwen Blog